zabarwienie

Wpis

piątek, 03 czerwca 2016

Komu, logopedę komu, bo idę do domu...

Trochę o logopedii w Internecie...

 

Każda nauka rozwija swoje skrzydła, także i logopedia nie stoi w miejscu, szuka innowacyjnych metod i sięga po rozwój techniki – programy logopedyczne.  Programy, jednak to trochę za mało w XXI w., gdzie Internet  jest twórcą nowej kultury i nowych relacji z ludźmi.

Czy dziecko nieśmiałe najpierw otworzy się przed człowiekiem w świecie rzeczywistym,  czy przed logopedą widocznym na monitorze komputera?

Mały człowiek lubi mówić, rozmawiać sam z sobą, tworzyć historie, bajki, podobna sytuacja kreowana jest przed monitorem, też zaczyna mówić, bo w dalszym ciągu logopeda widoczny na Skype, kojarzy się dziecku ze światem gier i zabaw internetowych. Krytycy, będą mówić o propagowaniu zachowań aspołecznych, że  Internet, nie może zastąpić osoby, jego żywych relacji z małym człowiekiem...

Mam poważne argumenty, które przekonują, że Internet w pewnych sytuacjach przeważa nad wizytą w realnym świecie...

Po pierwsze nie ma zaburzeń relacji, jeżeli dziecko chętniej pracuje przed monitorem, a obok siedzi rodzic lub opiekun, który jest przedłużoną ręką logopedy, po wtóre dziecko nieśmiałe , jąkające się lepiej współpracuje, bo nie ma zahamowań spowodowanych nowym miejscem. Dlatego  na zachodzie osoby, które jąkają się szukają wsparcia logopedy przez Skype, a nie przychodzą do gabinetów. Taki człowiek czuje się bezpiecznie w swoim zaciszu domowym, a jego kolejnym etapem terapii - jest zaproszenie terapeuty do siebie,  a to już półmetek  do płynnej mowy w każdej sytuacji…  

Zapraszam

https://paidalogos.wordpress.com/



Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
vomitus
Czas publikacji:
piątek, 03 czerwca 2016 10:33

Polecane wpisy